Reakcyjna rada

Dodano:
Połączenie perspektywy globalnego wzrostu stóp procentowych, rosnącej groźby minikryzysu fiskalnego w Polsce oraz łagodzenia polityki pieniężnej przez RPP może oznaczać tylko jedno - osłabienie złotego
Śmierć Jana Pawła II przyćmiła wszystkie inne wydarzenia, również na krajowych rynkach finansowych. Jednym z nich była decyzja Rady Polityki Pieniężnej o pierwszej w danym cyklu obniżce podstawowych stóp procentowych. Nie zdarza się to codziennie, warto więc temu wydarzeniu poświęcić kilka słów komentarza.
Na samym początku trzeba zwrócić uwagę na „reakcyjny” charakter posunięć rady, będących zazwyczaj silnie opóźnioną odpowiedzią na procesy zachodzące zarówno w realnej gospodarce, jak i na rynkach finansowych. Ostatnie złagodzenie polityki pieniężnej nastąpiło dopiero po roku od momentu rozpoczęcia fazy spadku tempa wzrostu gospodarczego i po siedmiu-dziesięciu miesiącach spadku dynamiki głównych wskaźników inflacji. Równocześnie stopy banku centralnego zostały obniżone dopiero po ośmiu miesiącach od rozpoczęciu silnego spadku długoterminowych stóp rynkowych (hossy na rynku obligacji).
Polski bank centralny był więc ostatnim bankiem w Europie Środkowej, który zareagował obniżką stóp na gwałtowny napływ zagranicznych kapitałów spekulacyjnych. Dzięki temu złoty zdążył przeżyć prawie rok rekordowej aprecjacji, zdecydowanie wychodząc na pozycję światowego lidera pod względem skali rocznej zmiany kursu względem dolara.
Równocześnie ze względu na typowe opóźnienia pojawiające się przy transmisji impulsów monetarnych nie należy oczekiwać, by wpływ obecnych kroków rady ujawnił się przed 2006 rokiem. Dlatego końca trwającego spowolnienia gospodarczego należałoby oczekiwać dopiero w IV kw., zaś zakończenia spadku wskaźników inflacji kwartał później. Do tego czasu sytuacja w krajowej gospodarce powinna skłaniać radę do dalszego łagodzenia polityki pieniężnej.
Pierwsza redukcja oficjalnych stóp w naszym kraju zbiegła się w czasie z silną falą odpływu kapitałów z rynków wschodzących. Jej efektem było najsilniejsze od roku osłabienie złotego oraz spadki cen krajowych akcji i obligacji. Fala realizacji zysków na emerging markets miała dwie główne przyczyny. Pierwszą był trwający wzrost globalnej stopy wolnej od ryzyka, czyli stóp Rezerwy Federalnej w USA. Oczekiwany dalszy wzrost stóp Fed będzie systematycznie podcinał względną atrakcyjność lokat dokonywanych na innych rynkach. Równocześnie od ponad pół roku obserwować można najsilniejszy od lat 2000-2001 spadek dynamiki globalnej płynności definiowanej jako poziom światowych dolarowych rezerw walutowych banków centralnych (dobre przybliżenie światowej bazy monetarnej). Świadczy to o postępującym zacieśnianiu warunków monetarnych na świecie, co w minionej dekadzie niezmiennie prowadziło do wzrostu rynkowej premii za ryzyko, czego ofiarą w pierwszej kolejności padały zwykle rynki peryferyjne, w języku marketingu finansowego pieszczotliwe nazywane „wschodzącymi”.
Równocześnie trwający spadek tempa wzrostu gospodarczego oraz gwałtowny spadek inflacji stanowią najgorszą z możliwych kombinacji z punktu widzenia budżetu rządu. Plan budżetu na obecny rok wyborczy został oparty na założeniach, które już po pierwszym kwartale wydają się mało realne. Kiedy porównuję obecną sytuację z sytuacją po pierwszej obniżce stóp w poprzednim cyklu (luty 2001), nie mogę się pozbyć wrażenia dej`a vu. Być może ustąpienie ministra gospodarki oraz zamiar zejścia premiera z pokładu państwowej nawy w maju nie pozostają bez związku z wyraźnym zmierzaniem 12-miesięcznego deficytu budżetowego ku nowym historycznym rekordom.
Jak wiadomo, „stawianie prognoz jest trudne, szczególnie tych dotyczących przyszłości” (stwierdzenie przypisywane Markowi Twainowi). Gdyby jednak pokusić się o predykcje, należałoby stwierdzić, że połączenie perspektywy globalnego wzrostu stóp procentowych i premii za ryzyko oraz rosnącej groźby minikryzysu fiskalnego w Polsce (przypominającego ten z lat 2001-2002) z łagodzeniem polityki pieniężnej przez RPP, może oznaczać tylko jedno - osłabienie złotego.
Jeśli to rozumowanie jest poprawne, to w marcu zakończył się okres, w którym zyski przynosiło inwestowanie w aktywa złotowe, zaś najbardziej korzystnym źródłem finansowania był kredyt walutowy. Równocześnie wszystko wskazuje na to, że rozpoczęła się faza cyklu koniunkturalnego, w której inwestorzy poszukujący średnioterminowych zysków powinni się w większym stopniu zainteresować finansowaniem za pomocą kredytu złotowego oraz lokatami w waluty i fundusze inwestujące powierzone środki za granicą.
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...